Wróciłam
z Włoch.
Nie
kłam, Karino. Ty stamtąd uciekłaś.
A wracałam do
Bełchatowa. Do rodzinnego miasta, w którym się urodziłam,
wychowałam, zdałam maturę i pierwszy raz rozbiłam auto. Nie
swoje, ojca! Nie ucierpiałam, co innego samochód. To była moja
pierwsza jazda po zdaniu prawa jazdy. Szczęście w nieszczęściu,
że rozbiłam je na podwórku, wjeżdżając do garażu. Moim
skromnym zdaniem, to ściana uderzyła w auto, ale tatko miał inne
zdanie. Musiałam odpracowywać w jego firmie budowlanej. Aczkolwiek
mama twierdziła, że pracując w rodzinnej firmie, ojciec poniesie
jeszcze większe straty, niż zniszczone auto, czy ściana w garażu.
Miała rację. Zamiast pustaków, zamówiłam czerwone cegły. Od
tamtej pomyłki, tata stwierdził, że lepiej bym zajęła się
domem.
Ale chyba
najważniejsze jest w tym wszystkim to, że kodeks karny ominął
mnie szerokim łukiem!
I jeszcze to, że
nie zbiłam mamie jej ulubionych doniczek. Zabiłaby na miejscu.
Rodzice przyjęli
mnie z otwartymi ramionami. Po dwóch latach rozłąki stęsknili się
bardziej niż ja, ale to moi staruszkowie, wybaczam im. Nie mieli
pojęcia z jakim sumieniem wraca ich córka, z jaką psychiczną
blizną się zmaga, i z jak brudnym ciałem się wozi. Kiedy
dzwonili, próbowałam zachować spokój, choć przy gardle miałam
nóż; i tak im kłamałam, że u mnie wszystko w porządku.
Tendencja do kłamstw wyszlifowała się u mnie na 6+ albo i więcej.
Podsumowując; a
jest co podsumowywać? We Włoszech było naprawdę koszmarnie. Nie
miałam swojego życia. Wszystko planował on. Czułam się tam
wykorzystywana, a potem odstawiana na bok, jako ta „zużyta”.
Chyba odpowiedź na pytanie czemu wróciłam? zna już każdy
albo co najmniej może się domyślać. Bo się stęskniłam? Phi,
też mi coś. Bo niby za czym?; za tym wiejskim życiem, za domem,
czy może za popękanymi ulicami, na których nie da się rozpędzić
do 200 km/h? Nic z tych rzeczy. Ja uciekłam i przyznaję się
do tego z ręką na sercu, bez bicia. Zwiałam od tego chaosu,
burdelu, tych spojrzeń wszystkich facetów, zwiałam od miejsca,
które powodowało, że coraz częściej myślałam o skończeniu ze
sobą, o samobójstwie. Przede wszystkim uciekłam od
człowieka, którego kochałam. I to on był winien mojej ucieczki.
Bo gdyby nie narzucał mi swoich reguł i nie decydował za mnie,
zostałabym tam dla Niego. Ale on tego nie brał pod uwagę.
Spieprzył sprawę. A mówił, że kocha, że szanuje, że uwielbia,
że pragnie.
Kategorycznie
powinnam przestać o nim myśleć, o tym wszystkim co niby nas
łączyło. On tego nie brał pod uwagę. Dla niego najważniejsza
była jego praca, w której niestety i ja zabalowałam.
Właśnie w tym
tkwi tajemnica nagłego powrotu. I nie powiem o tym rodzicom, no way.
I miałam cichą
nadzieją, że w Polsce uda mi się o Nim zapomnieć.
A miał na imię
Paolo Ferre.
wstawiam,
choć nie wiem, co z tego będzie.
chcesz
być informowana/y o nowościach? wpisz się w zakładkę
'informowani'.
powrót? Twój i bohaterki bardzo cieszy :) Mam nadzieję, że się dowiemy czemu uciekła z Włoch, a po drugie Alek!!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Wow, podoba mi się;) Wygląda na to,że ucieczka była jedynym wyjściem z tej chorej sytuacji.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Bardzo mi się podoba :) Opis sytuacji z rozbitym autem i pracą u taty - genialne! :) Cóż, na jej miejscu też bym stamtąd uciekła i najchętniej nigdy tam nie wracała. Mam nadzieję, że w rodzimym kraju jeszcze spotka prawdziwą miłość. :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam :* i zapraszam do mnie: http://zycie-bywa-przewrotne.blog.pl
Bardzo mnie zaintrygowałaś :) Widać, że dziewczyna zmaga się z dużymi problemami, a to, co wydarzyło się we Włoszech bardzo jej ciąży... Nie ma to jak chory związek z chorym człowiekiem ;/
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, nulka :*
Zaskoczyło mnie to . Nawet bardzo. Czekam co będzie dalej .
OdpowiedzUsuńZaciekawił mnie ten początek ;) I bardzo fajnie że zaczełaś nową historię :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:*
[jej-pragnienia.blogspot.com]
[namietnym-szeptem.blogspot.com]
Ciekawie się zaczyna :))
OdpowiedzUsuńTeż piszę o siatkarzach, ale na innym koncie ;D Ciekawi mnie ten szablon - co z tą historią będą mieli wspólnego Aleksandar i Michał? Czekam na nowy :))
Co z tego będzie? Jak dla mnie coś niepowtarzalnego. :)
OdpowiedzUsuńPierwszy rozdział, a ja już jestem uzależniona od Twojego stylu pisania. *-*
Zwiewanie do problemów? Rzekomo tego nie popieram, chociaż serce podpowiada mi, że mam to opanowane do perfekcji.
Skoro już byłam to oczywiście przeczytałam i naprawdę nie mogę sie doczekać kolejnego rozdziału, wiesz?
OdpowiedzUsuńPodoba mi się tutaj i zostanę na dłużej .
OdpowiedzUsuńKiedyś sama uciekałam od problemów, ale teraz wiem, że lepiej je rozwiązywać, bo ucieczka nam w niczym nie pomoże.
A co do Paolo, to Włosi niektórzy tacy dokładnie są.
Zostawiłaś u mnie spam, a ja naprawdę nienawidzę spamów -.- Weszłam jednak z ciekawości, przeczytałam i muszę przyznać, że bardzo mi się podoba! Czy Karina pracowała w tych Włoszech jako prostytutka? :O Bo tak wnioskuję z opisu. Niezły szok :O No ale mam nadzieję, że w Bełchatowie Karina odnajdzie spokój :)
OdpowiedzUsuńPs. Mam nadzieję, że zawitasz do mnie jeszcze raz, ale tym razem z normalnym komentarzem. Naprawdę zależy mi na Twojej opinii :)
Miałam dopiero w weekend przeczytać rozdział u Ciebie, ale zrobiłam to teraz i nie żałuję. Bardzo podoba mi się ten początek. Jest w sumie tajemniczy i niewiele nam mówi, ale mam nadzieję, że niedługo akcja nabierze tempa. Już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
P.S. Wpisałam się do zakładki ,,Informowani''
To ja liczę na rychłą dwójkę, ponieważ jestem ciekawa co dalej...
OdpowiedzUsuńIntrygująco.. ciekawi mnie, co tutaj namiesza Alek i Winiar? :) W wolnej chwili zapraszam do siebie: jednospotkanie.blogspot.com
OdpowiedzUsuńbardzo ciekawie się zaczyna . z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg wydarzeń . :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że zaczynasz nową historię. Bardzo, bardzo, bardzo :* Też mam nadzieję, że uda jej się o Nim zapomnieć, a przynajmniej tak mi podpowiadają ci dwaj panowie u góry :D
OdpowiedzUsuńZapowiada się ciekawie :). Czekam na następne :).
OdpowiedzUsuńZapraszam na nowy rozdział :) Pozdrawiam :*
[ i-do-not-know-what-i-want.blogspot.com ]
Zapowiada się dobrze, bardzo mnie wciąga. Już się wpisuję w zakładkę informowani :D
OdpowiedzUsuńPodoba mi się! Twój styl pisania zdecydowanie przypadł mi do gustu, a sama historia jest bardzo intrygująca. Czekam na dwójkę z niecierpliwością. Nie musisz mnie informować, dodałam do listy czytelniczej. ;)
OdpowiedzUsuń[repugnance-stories]
[kiedys-bedziesz-moja]
Pierwszy rozdzial, a ja juz jestem fanka twojego pisania i wiem, ze bede to czytac.
OdpowiedzUsuńUcieczka od problemow? No niby pomaga, ale one potem wracaja ze zdwojona sila.
Pozdrawiam i czekam na kolejny :*
Pamiętam, pamiętam o tobie :) Czytało się przyjemnie i bardzo mnie zaciekawiłaś. Bohaterka z pewnością dużo przeszła. Czekam na dalszy ciąg. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńDobrze, że miała odwagę stamtąd uciec. Podjęcie decyzji to jedno, a wykonanie tego decydującego kroku to drugie.
OdpowiedzUsuń